W Ferrarze spotkał mnie ogromny kontrast pogodowy, zjechawszy z gór szybko przywitał mnie krajobraz wczesnej wiosny. Samo miasto, mniej krzykliwe od pozostałych regionu (Emilia-Romania), bliższe jest krajobrazem melancholijnych krajobrazów Polski.
Ferrara kojarzy się zwykle z renesansową architekturą, zamkiem rodu d’Este a miłośnikom kultura z całymi annałami wojenek i niesnasek bogatych rodów regionu. Ja jednak przyjechałem tu z jednym, bardzo konkretnym celem. Aby wreszcie przyjrzeć się MEIS – Narodowemu Muzeum Włoskiego Judaizmu i Shoah (Museo Nazionale dell’Ebraismo Italiano e della Shoah).
MEIS nie mieści się w tradycyjnym, renesansowym pałacu, jakich w Ferrarze pełno, ale zostało ulokowane w dawnym gmachu więzienia z początku XX wieku. Przestrzeń, która latach faszyzmu służyła do izolacji i ucisku, elementów uważanych przez „Duce” za antyspołeczne i szkodliwe, została zrewitalizowana i przekształcona w otwarte miejsce pamięci i kultury.
Zanim wejdziecie do samego głównego gmachu, przywita Was zaś coś lżejszego; „Ogród Pytań” (Giardino delle Domande) – mały labirynt pełen biblijnych roślin, tłumaczący żydowski kaszrutu.
„Ebrei, una storia italiana” Od zburzenia Świątyni po zaranie Średniowiecza
Głównym punktem mojej wizyty niespodziewanie stała się ekspozycja „Ebrei, una storia italiana. I primi mille anni” (Żydzi, włoska historia. Pierwsze tysiąc lat). Nastawiony raczej na dzieje wojenne nie spodziewałem się tak sporej, stałej ekspozycji dotyczącej wczesnej historii. Włochy są prawdopodobnie jedynym miejscem w zachodniej diasporze, gdzie obecność żydowska jest całkowicie nieprzerwana od ponad dwóch tysięcy lat a wystawa zabiera nas właśnie w podróż, która ma swój początek w starożytnej Jerozolimie.

Przechodząc przez pierwsze sale, widzimy – rok 70 n.e. i zniszczenie Drugiej Świątyni przez Rzymian. Ogromne wrażenie robi reprodukcja Łuku Tytusa w Rzymie, na którym widać rzymskich żołnierzy niosących łupy wojenne ze Świątyni, w tym ogromną menorę. Które to zostały wykorzystane aby sfinansować budowę koloseum.
Ekspozycja przenosi nas następnie do starożytnego Rzymu, gdzie poznajemy aż 11 różnych społeczności żydowskich, każdą z własną synagogą. Twórcy muzeum wykonali świetną pracę, przybliżając nam ten okres za pomocą wyselekcjonowanych eksponatów.
Znajdziemy tu fragmenty z żydowskich katakumb (takich jak te z Monteverde czy Villa Torlonia), pokazujące, jak wczesne społeczności chowały swoich zmarłych w sercu cesarstwa. Wystawa skupia się także na Edykcie Karakalli z 212 roku, który nadawał obywatelstwo rzymskie wszystkim wolnym mieszkańcom imperium, w tym Żydom, zmieniając ich pozycję społeczną.
To co jednak zadziwia najbardziej w tej części muzeum to prawdziwe artefakty zgromadzone w wysokich przyciemnionych salach. Ponad 200 przedmiotów, rzymskie i średniowieczne epigrafy, złote pierścienie pieczętne, wyblakłe, ale wciąż czytelne starożytne monety, czy gliniane lampy
oliwne z wytłoczonym motywem menory. Spojrzeć możemy na manuskrypty, drogocenne inkunabuły, starodruki i unikalne amulety.
Z upadkiem Rzymu opowieść trwa. Przechodzimy w epokę wczesnego średniowiecza, śledząc migrację na południe Włoskiego półwyspu. Wystawa pokazuje, jak Żydzi radzili sobie pod panowaniem Longobardów, Bizantyjczyków, a później muzułmanów na Sycylii, jednocześnie przeżywając niesamowity rozkwit kulturalny i gospodarczy, stając się pionierami w medycynie, astronomii i handlu, tłumacząc starożytne teksty greckie i arabskie.
Północne Włochy i Złoty Wiek w Ferrarze
Kolejna część wystawy prowadzi nas na północ i do centralnych Włoch, ukazując że Włochy nigdy nie były monolitem, a żydowska diaspora w poszczególnych miastach-państwach rozwijała się w zupełnie odmienny sposób, tworząc unikalną mozaikę tradycji, dialektów (jak judeo-włoski) i zwyczajów.
Odwiedzając zaś Ferrare oczywiście warto pochylić się właśnie nad dziejami tamtejszej społeczności. Historia Żydów w Ferrarze to zresztą prawdziwy rollercoaster, od gościnności po brutalną segregację. Pierwsze wzmianki o żydowskim osadnictwie pochodzą z XII wieku. Prawdziwa społeczność zaczęła się kształtować jednak na początku XIII wieku, gdy do miasta przybyli bankierzy i pożyczkodawcy z Rzymu i centralnych Włoch, osiedlając się w okolicach dzisiejszej via Centoversuri.
Z niesamowitą pieczołowitością opisany zostaje zaś złoty wiek, który nadszedł w XV stuleciu, za panowania książąt z rodu d’Este – w szczególności Herkulesa I (Ercole I) i Herkulesa II (Ercole II), władców na wskroś renesansowych i pragmatycznych. Kiedy w 1492 roku Hiszpania, a w ślad za nią Portugalia, brutalnie wygnały (względnie) wszystkich swoich żydowskich obywateli, Ferrara otworzyła dla nich swoje bramy. Edykty zapraszające sefardyjskich uchodźców – wśród których było wielu wybitnych lekarzy, kupców i uczonych – napędziły rozwój kulturalny i gospodarczy miasta. Społeczność przeniosła się w okolice via Sabbioni (dzisiejsza via Mazzini) oraz via San Romano.
Niestety, wystawa nie ucieka od trudnych tematów. W 1598 roku bezdzietny dwór d’Este musiał oddać miasto w ręce Państwa Kościelnego. Sytuacja Żydów zmieniła się diametralnie. Wprowadzono liczne zakazy i ograniczenia, a w 1627 roku papież nakazał utworzenie getta. Przez ponad wiek Żydzi z Ferrary byli zamknięci na zaledwie kilku ulicach (pomiędzy via Mazzini, via San Romano, via Vittoria i via Vignatagliata). Ten okres segregacji zakończył się zaś dopiero w epoce napoleońskiej w 1796 roku, a ostateczną wolność przyniosło zjednoczenie Włoch (Risorgimento).
„1938: L’umanità negata” – Bolesne zderzenie z formą i… rozczarowanie

Po tak niesamowitej, bogatej w artefakty, namacalnej podróży przez stulecia, spodziewać można było się równie mocnego i szczegółowego rozprawienia się z faszyzmem i II wojną światową. Na parterze muzeum i w Sali wideo znajduje się stała wystawa i element multimedialny „1938: L’umanità negata” (1938: Odmowa człowieczeństwa), stworzona pierwotnie na obchody 80. rocznicy ogłoszenia przez reżim Benito Mussoliniego ustaw rasowych.
Temat ten był absolutnie kluczowy, zwłaszcza w kontekście naszego projektu i jego połączenia z Włochami. Spodziewałem się równie szczegółowego ukazania przebiegu i zwieńczenia tej historycznej trasy. Niestety, muszę być szczery – ta część muzeum okazała się głęboko rozczarowująca.
Dlaczego? Cała koncepcja wystawy o 1938 roku opierała się niemal wyłącznie na wizualizacjach i multimediach. Twórcy postanowili stworzyć pozornie „imersyjne doświadczenie”. Najpierw oglądamy krótki film ukazujący dzieje dwóch fikcyjnych rodzin z których jedna jest żydowska. Przechodząc przez kolejne zaciemnione sale, jesteśmy zewsząd atakowani projekcjami propagandowych kronik filmowych z epoki, wyświetlanymi na ścianach przemówieniami faszystowskich dygnitarzy oraz zdigitalizowanymi kopiami gazet i dokumentów. Próbowano aranżować przestrzeń – na przykład poprzez odtworzenie szkolnej klasy, w której puste ławki miały symbolizować żydowskich uczniów (ze wspomnianych w filmie rodzin) usuniętych ze szkół na mocy dekretów rasowych. Kolejne pomieszczenia za pomocą efektów audiowizualnych i atrapy fragmentu torów, symulowały drogę do obozów zagłady.

Zamiast surowego doświadczenia tamtych czasów muzeum zaoferowało film dokumentalny, który równie dobrze moglibyśmy obejrzeć w domu na ekranie telewizora czy komputera. W miejscu, które ma być narodowym sanktuarium pamięci o włoskim Shoah, brak namacalnych relikwii tamtego czasu spłyca to doświadczenie i nie wywołuje tej gęsiej skórki, jaka towarzyszy wizytom chociażby w Muzeum POLIN. To wielka szkoda, bo całe muzeum buduje świetne wrażenia nawet dla tych niezagłębionych w temat.
Czy warto odwiedzić MEIS?
Zdecydowanie tak…ALE
Jeśli kiedykolwiek wycieczkowe szlaki zawiodą Was do Emilia-Romania to Ferrara i jej Narodowe Muzeum Włoskiego Judaizmu i Shoah warte są zboczenia ze tego szlaku. Wystawa „Ebrei, una storia italiana” to absolutny majstersztyk.
A wystawa o II wojnie światowej? Cóż, warto przez nią przejść, aby dopełnić historyczną linię czasu, ale miejcie świadomość jej formy. To nowoczesna, multimedialna instalacja, która, choć poprawna, zawodzi pod względem emocjonalnego przekazu i autentyczności.
Mimo to jako fanatyk historii starożytnej muzeum nakarmiło doskonale głód w tej tematyce. Co zaś jest kolejnym daniem? Teraz pora skierować się ku Najjaśniejszej Republice Weneckiej.
Arrivederci!

Zrelacjonował
Cristian Dumitrica

